Odwiedza nas 32 gości oraz 0 użytkowników.

19.Mazdalauf

 

19.Mazdalauf.

Początek sezonu dla kolejnej grupy biegaczy naszego Teamu w saksońskim w Eilenburgu.

Wiem od czego muszę zacząć. Od tego żeby dowiedzieć się, kto z naszego Teamu jest tak chory umysłowo, że zainicjował te wyjazdy do Eilenburga, hihihi.

Bo czy to normalne, że co roku ekipa EDI Teamu startuje wcześnie rano spod Centrum Sportowego Zgorzelec, jedzie 200 km do jakiegoś Pierdziszewa (czyt. Eilenburga), po to tylko, żeby polecieć na 5 czy 10 km?

Czyli dla jednych jest to przeważnie mniej niż 30 minut zabawy, a dla drugich < 60 min. A do tego cała impreza odbywa się na początku marca, który nie koniecznie zachęca pogodowo do takich wypadów. I jakie pokrętne muszą byś umysły biegaczy, że co roku znajduje się kilkoro, którzy jednak tam jadą!

Tego roku, a jakże, tradycji stało się zadość i pociąg do Eilenburga wyjechał o 7:15 1-go marca 2015. Jedziemy w dwóch wagonach: Janusz, Mistrzu i Jacek w pierwszym, a Ewa, Krystian, Norbert i Zalej w drugim. Nie wiem o czym gadał wagon numer jeden, ale my w dwójce stwierdziliśmy, że chyba tylko się przejedziemy tam i z powrotem, patrząc na sypiący śnieg z deszczem i silny wiatr za oknem. Nooo, nie zachęcało to do wyjścia z ciepłego autka. Tak, to oczywiste, że to była ściema, ale pobiadolić trochę nie zawadzi :)

Każdy miał oczywiście jakiś swój ukryty cel. Mistrzu - nie pomylić się przy liczeniu ludzi na trasie, żeby dokładnie podawać, kto na której pozycji aktualnie się znajduje. Ewa - pobiec tak, żeby się nie zakaszleć po wszystkim. Krystian - 4:00/km. Norbert - połamać 50 min. Janusz - trenejro kazali 38:45, trudno będzie się wstrzelić tak dokładnie, hehehe. Jacek - chyba 20:30 na 5-kę, Zalej - każdy wynik to będzie PB, bo jeszcze na 5-kę w życiu nie leciał.

Na miejscu pizgawica okrutna. Dobrze, że przestało padać, ale wiatrzysko zimne dmucha. Mimo to, jak już się wjeżdża w ten świat i widzisz tych ludzi w biegackich strojach, to od razu się cieplej robi i człowiek chce w tym uczestniczyć.

Nie będę tutaj opisywał standardowych procedur, które mają miejsce na takich zawodach. Po prostu: rejestracja, przebieranie, troszkę truchciku i rura! Ile fabryka dała! I tak wszyscy zrobiliśmy!

Dość powiedzieć, że wszyscy zrealizowali swoje założenia (no może oprócz Mistrza, bo chyba się trochę pomylił parę razy, hihihi). Chyba dlatego właśnie wielu z nas od czasu do czasu rusza do tego Eilenburga - bo tam padają życiówki i tam plany się realizują. Magia miejsca.

No i niech się przyzna ten, który to zainicjował, bo chyba trzeba mu podziękować za jego szaleństwo :) A następnym razem Zalej nie prowadzi auta, bo Ewa z Krystianem mieli pyszną Wiśniówkę, którą mógł tylko powąchać. Oooo.

EDI Team

Uśmiechnięty EDI Team po biegu.

Poniżej wyniki nas wszystkich plus Ania, która również biegła z nami, ale dotarła tutaj swoimi - kocimi drogami.

5 km

1. Fabian Gering 00:15:20

2. Lukas Flinzberger 00:16:21

3. Uwe Friedrich 00:16:42

.

21.   Jacek Staszczuk 00:20:41

32.   Arek Zalejski 00:22:13

144. Ewa Wojtczak 00:27:23

10 km

1. Frank Schauer 00:30:02

2. Paweł Matner 00:31:46

3. Michał Wendland 00:32:02

.

7. Tomasz Szymański 00:33:02

.

51. Janusz Wojnarowicz 00:38:36

76. Krystian Mroczkowski 00:40:33

231. Norbert Minakow 00:49:31

235. Ania Mazur 00:49:50

Krystian

Krystian nie może się pogodzić z dublem. Spotkało to również zresztą i pozostałych naszych biegaczy :)

I to by było na tyle. Wszystkim naszym Teamowcom życzymy udanego sezonu i startów, bo ponoć Eilenburg to takie saksońskie otwarcie roku biegowego.

Pozdrówka.

Relacja: Arek (Zalej) Zalejski

Link do galerii ze zdjęciami.

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net
How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog