Odwiedza nas 44 gości oraz 0 użytkowników.

12. Europamarathon Görlitz-Zgorzelec

 

12. Europamarathon Görlitz-Zgorzelec.

Dwunasta odsłona biegów pod szyldem europejskiego maratonu za nami. W pierwszą niedzielę czerwca tradycyjnie odbywały się biegi na dystansach: pełnym maratońskim (dla przypomnienia 42,195 km), półmaratońskim (21,097 km) oraz na 10 km, 5 km, 2 km i 400 metrów dla najmłodszych. 

Na imprezę nie tylko składa się wiele przebiegających ulicami Zgorzelca i Gorlitz różnych tras na w/w dystansach, ale również szeroki wachlarz miłośników innych aktywności aerobowych (kijkarze, rolkarze, wózkarze i inni, których nie sposób wymienić). Taki wariant powoduje, że z czystym sumieniem można w mediach po imprezie przeczytać o kilku tysiącach uczestników, mimo, że nie do końca tak to wygląda, ale nie nam o tym rozprawiać.

Maraton

Głównym wydarzeniem imprezy był bieg na najdłuższym dystansie 42 kilometrów i 195 metrów. Wprawdzie słowo głównym jest tutaj troszeczkę nad wyraz, bowiem na mecie tego biegu zameldowało się zaledwie 111 zawodników i zawodniczek.

O pewnym niedosycie, albo inaczej rzecz ujmując niespełnieniu własnych (i nie tylko) oczekiwań może mówić jedyny na tym dystansie zawodnik naszego Team’u Tomasz Rudnik.

Tomek, który miesiąc temu pokonał w Warszawie trasę Orlen Maratonu w 2 godziny i 51 minut, był wymieniany w gronie kandydatów do podium. Niestet,y stało się zupełnie inaczej, choć nasz zawodnik od pierwszych metrów trzymał się w czołowej dziesiątce sukcesywnie przesuwając się do przodu.

Po piętnastym kilometrze zajmował siódmą lokatę, natomiast w połowie dystansu był już piąty. Około dwudziestego siódmego kilometra Tomasz przesunął się na czwartą pozycję i postanowił zaatakować podium. Poprzedzający go w tym momencie zawodnik miał nad nim ponad minutową przewagę, która o dziwo na podbiegach topniała, natomiast na zbiegach (na których Tomasz zwykle dobrze sobie radzi) wracała do stanu poprzedniego. W najkorzystniejszym wariancie przewaga ta stopniała do 45 sekund, lecz na tym się skończyło.

Później tj. od 37 kilometra było już coraz gorzej. Wycieńczony pogonią za lepszym od niego rywalem i heroiczną walką z opadami, wiatrem (z którym de facto nigdy sobie nie radzi) spadł na piątą pozycję. Walki w tym momencie nie można mu odmówić, skończony energetycznie dotarł do punktu odżywczego, na którym miał się pożywić i ciągle walczyć o to co zostało, czyli o złamanie trzech godzin. Niestety ten punkt wyposażony był tylko w napoje, a przemieszczenie się do kolejnego na czterdziestym kilometrze zajęło mu prawie dwadzieścia minut (5:02, 6:19 i 7:44). W drodze do mety nasz zawodnik spadł na dziewiątą pozycję docierając do niej w czasie 3 godzin 04 minut i 35 sekund. Jak sam to określił, do wyboru miał dwa warianty, kontrolować tempo próbując złamać trzy godziny, albo podjąć ryzyko i walkę o najniższy stopień podium. Wybrał to drugie i mimo, że skończyło się tak jak się skończyło, decyzji swojej nie żałuje.

Mężczyźni

 

1

Dusan, Podrovzek (CZE)

M40/1

AC Slovan Liberec

02:44:48

2

Lukaszuk, Michał (POL)

M35/1

Dream Run

02:48:33

3

Kuscher, Jonny (GER)

M40/2

LG eXa Leipzig eV.

02:53:22

9

Rudnik, Tomasz (POL)

M40/4

EDI Team Zgorzelec

03:04:33

Zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia mieliśmy na krótszych dystansach

Półmaraton

Faworytem w tym biegu był bez wątpienia zwycięzca z poprzedniej edycji Marco Friedriech z Bautzen, który tuż po wystrzale startera objął prowadzenie i cały czas spokojnie kontrolując sytuację, niezagrożony dobiegł do mety na pierwszym miejscu. Reprezentant EDI Teamu Michał Kuńczak od samego początku odpuścił walkę z mocniejszym rywlem i objął prowadzenie w grupie rywalizującej o drugą pozycję czekając na ruch rywali. Jednak po paru kilometrach bięgnąc równym tempem udało mu się uzyskać przeawagę nad resztą stawki na tyle dużą, że można było się już rozluźnić i zająć interakcją z kibicami zgromadzonymi na trasie, którzy solidarnie moknęli razem z biegaczami.

Wzajemne pozdrowienia, przybijanie piątek i żartowanie z pogody... co tu dużo pisać na zdjęciach widać kto tego dnia miał największy ubaw :) . W tym miejscu warto podziękować ludziom, którzy odpowiadają za to, co niewątpliwie jest największym plusem tej imprezy. O ile co do poziomu organizacji od lat mamy te same zarzuty (kto chce to sobie znajdzie w poprzednich relacjach) to na jej tle absolutnym fenomenem są punkty odźywcze ze wspaniałymi wolontariuszami. Punkty są gęsto rozstawione, kubki duże, a płyny nalane od serca. Obsługa w pełni zaangażowana i to bez względu na pogodowe kataklizmy. Tu nie ma pańszczyzny, naprawdę ci ludzie zrobią wszystko żebyś dostał swój kubek :) . W tej sielankowej wręcz atmosferze (nie licząc oczywiście ulewy) Michał dociera do mety na drugim miejscu. Trzecią pozycję zajął Dariusz Żyluk z Warszawy przechylając polsko-niemiecką rywalizację na naszą korzyść. Dobrze zaprezentowali się kolejni zawodnicy naszego Teamu. Łukasz Kubala zajął 11 miejsce, a Artur Wójcicki miejsce 44. Obaj panowie zapowiadali bieg rekreacyjny, ale opady deszczu zmusiły ich chyba do szybszego przebierania nogami co zaowocowało nowymi rekordami życiowymi. Wśród kobiet na dobrym czwartym miejscu w swoim półmaratońskim debiucie uplasowała się młoda zgorzelecka biegaczka Ewelina Krawiec.

Mężczyźni

1

Friedrich, Marco (GER)

M35

OSLV Bautzen

01:16:32

2

Kuńczak, Michał (POL)

MHK/1

EDI Team Zgorzelec

01:19:18

3

Żyluk, Dariusz (POL)

M35/2

Warszawa

01:21:32

11

Kubala, Łukasz (POL)

M30/2

EDI Team Zgorzelec

01:30:22

44

Wójcicki, Artur (POL)

M40/4

EDI Team Zgorzelec

01:38:39

10km IKK Classic Lauf

Na tym dystansie zwyciężył Torsten Hentschel z Zittau. Pozostałe miejsca także padły łupem zagranicznych gości. Chociaż inne biegi udało nam się skutecznie obstawić, to w biegu na dyszkę nie było żadnego reprezentanta EDI Teamu. A szkoda. Może za rok się uda, bo wbrew temu co sądzą niektórzy Europamarathon nie jest imprezą niemiecką i to nie tylko Niemcy są w niej gospodarzami. To impreza wspólna i to my jesteśmy jej pełnoprawnymi współgospodarzami. Czy to się komuś podoba, czy nie to jest ona na stałe wpisana w tradycję Zgorzelca i tradycję naszego klubu. Biegamy w niej od pierwszej edycji, co roku walcząc o czołowe lokaty i reprezentując nasze miasto. Nie ważne ceny, organizacja, nie ważne, że wszyscy to mają gdzieś. Ważni są ludzie i swojski klimat :). A jak widać wcale nie trzeba być super mocnym i bardzo się spinać, żeby godnie podtrzymać zgorzeleckie tradycje biegowe... i dobrze się przy tym bawić, nawet w deszczu.

Mężczyźni

1

Hentschel, Torsten (GER)

M50/1

HSG Turbine Zittau

00:36:32

2

Rohling, Niklas (GER)

MHK/1

ASC Konstanz

00:37:04

3

Weckwerth, Johannes (GER)

MHK/2

OSC Löbau/TV Kemnitz

00:37:34

A skoro już o tradycji mowa to tradycyjnie naszą lokalną specjalnością był bieg na 5km.

5km

Nasi zawodnicy regularnie stają na podium i wygrywają ten bieg. Serię dwóch wygranych z rzędu w latach 2012-2013 rozpoczął Leszek, a w 2014-2015 kontynuuje Janusz.

Trasa „piątki” tylko z pozoru wydaje się być łatwa, szybka i przyjemna. Takie złudzenie powstaje na pierwszych 1500m, gdzie mamy kilkaset metrów solidnego zbiegu do mostu Staromiejskiego, a następnie, już po polskiej stronie, trasa biegnie Bulwarem Greckim i do 3km jest płaska. Ale jako, że w przyrodzie nic nie ginie, a start i meta jest w tym samym miejscu, to co przyroda dała, właśnie od 3km już sobie odbiera. I to z nawiązką. Szybki zbieg „nabija” nogi, a teraz trzeba podbiec do MDK, a po 4km i minięciu mostu Jana Pawła II, zaliczyć kolejny podbieg po niemieckiej stronie. Moje odczucia zawsze są takie, że te 2 podbiegi zabierają zdecydowanie więcej niż nadrobiony czas na początkowym zbiegu. W tym roku bieg troszkę przypominał obławę młodych wilczków na Janusza. Przez ok 2.5km Paweł Kubala z naszego Teamu i młody Paul Hentschel siedzieli ostro na plecach naszemu weteranowi. Na szczęście tym razem Januszwoi znowu udało się pokazać młodzieży plecy i po podbiegu pod MDK zmierzał z rosnącą przewagą do mety. Paweł minął młodego Niemca i również niezagrożony finiszował na 2 miejscu. Tym samym zaliczyliśmy dublet, a na szerokie podium z bardzo dobrym czasem wskoczył jeszcze Andrzej Wojtukiewicz z naszego Teamu i Jacek Lerynowicz, również biegacz ze Zgorzelca. Wśród biegaczek pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej zajęła sympatyzująca z naszym team'em Jola Samulska. Po biegu dało się jednak odczuć, że więcej powodów do dumy przyniósł jej start synka Tyberiusza niż bardzo solidny wynik na piątkę. 

Mężczyźni

1

Wojnarowicz, Janusz (POL)

M40/1

EDI Team Zgorzelec

00:17:17

2

Kubala, Paweł (POL)

MHK/1

EDI Team Zgorzelec

00:17:39

3

Hentschel, Paul (GER)

MU16/1

HSG Turbine Zittau

00:17:55

5

Wojtukiewicz, Andrzej (POL)

M40/2

EDI Team Zgorzelec

00:19:15

10

Pijanowski, Robert (POL)

M35/2

EDI Team Zgorzelec

00:20:58

Kobiety

 

 

 

 

33

Samulska, Jola (POL)

W??/1

Zgorzelec

00:26:51

2km

Również w najkrótszym biegu zaliczyliśmy „Victorię”. W Teatrze Jednego Aktora w roli głównej wystąpił Mateusz Waszkiewicz, który od samego początku ruszył mocno jako pierwszy na trasę biegu i jako pierwszy niezagrożony skończył. Na trasie swoją obecność zaznaczył Zdzichu Zadorożny i (tu: bębny i fanfary) sami Mistrzu Edward „EDI” Jołtuch. Nowa koszulka jest, sprzęt jeszcze nie zardzewiał, serducho naprawione, a nogi ciągle sprawne. Mistrzu – tak trzymaj!!!

W biegu dziecięcym kolejny raz wziął udział Radek Oleksiuk, oraz młody debiutant Tyberiusz Frydrych, zabrakło natomiast tym razem Adriana Rudnika, który rozchorował się w dniu startu i Oliwiera – latorośli naszego Prezesa. Łubu dubu, łubu dubu ... :)))

Mężczyźni

1

Waszkiewicz, Mateusz (POL)

MU20/1

EDI Team Zgorzelec

00:07:01

2

Kasper, Grzegorz (POL)

M30/1

Lubań

00:07:26

3

Kwiatkowski, Daniel (POL)

M30/2

Lubań

00:07:37

35

Zadorożny, Zdzisław (POL)

M60/1

EDI Team Zgorzelec

00:11:01

60

Jołtuch, Edward (POL)

M70/1

EDI Team Zgorzelec

00:12:02

 

Szlesicki, Sławomir (POL)

MHK

EDI Team Zgorzelec

Z przyczyn nieznanych niesklasyfikowany ;)

Rolki

Kolejny start w półmaratonie na rolkach zaliczyli trenujący i często razem startujący Mirek Soczomski i Grzegorz Sawicki. Na pewno niedzielne warunki najbardziej dały się we znaki rolkarzom. Przy prędkościach, które rozwijają i śliskiej nawierzchni bardzo łatwo o bolesny upadek i tzw. ździerę. Czekamy również na powrót na trasy biegowe Mileny, jak na razie na rolkach startują jej przemiłe dzieciaki, które na pewno dostały garść sportowych genów od wysportowanej mamy.

Przy tych wszystkich uwagach, które niemal co roku mamy do organizatorów, ale nie tylko my, bo z rozmów z niemieckimi biegaczami z okolicy również płyną podobne sygnały, fajnie jest mieć imprezę biegową na własnym podwórku. Jedna z niewielu okazji do spotkań w większym gronie i wzajemnego kibicowania.

Zapraszamy do galerii ze zdjęciami i ... do zobaczenia za rok.

Relacja: Tomasz Rudnik, Michał Kuńczak, Janusz Wojnarowicz

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net
How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog