Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.

17. Sportisimo Prague Half Marathon

 

17.Sportisimo Prague Half Marathon

Kolejny start Michała w półmaratonie. Tym razem w stolicy Czech.

                Sportisimo Prague Half Marathon to największe wydarzenie biegowe w Republice Czeskiej i jeden z najwyższego kalibru wyścigów na świecie. Złota odznaka IAAF, limit uczestników 12.500, transmisja telewizyjna nadawana do ponad 30 krajów na całym świecie. Tak picują organizatorzy, ale sportowo faktów już się naciągnąć nie da. Rekord trasy wynosi 58: 47 (Atsedu Tsegay w 2012 r.). W tym roku na liście startowej znalazło się dwunastu biegaczy z rekordami życiowymi poniżej 61 minut. Znów więc zapowiadało się bieganie na najwyższym poziomie, co miało potwierdzić, że praska połówka jest jedną z najszybszych na globie.

A co najlepsze, całe to elitarne wydarzenie rozgrywa się zaledwie 160km(!) od Zgorzelca. Tym bardziej dziwi, że delikatnie mówiąc, nie jest to kierunek szczególnie popularny wśród lokalnych biegaczy w przeciwieństwie do chociażby o wiele dalej położonej Warszawy. Ale nic to, w końcu kto ma przecierać szlaki jak nie klubowa młodzież.

                Biuro zawodów i Expo znajdowało się w Průmyslový palác na Výstavišti, ładnej zabytkowej budowli z 1891r. i było oddalone ok. 3km od startu, co przy utrudnieniach w ruchu może uniemożliwić odbiór pakietów w dniu startu. Pakiet startowy zawierał „plecak”, czyli trochę lepszy worek na buty oraz ulotki/gazetki/foldery. Koszulkę jak to zagranicą bywa „kup se sam” (30 ojro). Samo Expo wielkiego wrażenia nie robiło, jedno większe stoisko „adasia”, a reszta to głównie lokalne imprezy biegowe. Co ciekawe w hali było dość ciasno, a wszystko przez... hokeistów. Jak wiadomo Czesi to miłośnicy moczenia kija w lodzie, więc spory kawałek hali przeznaczyli na wystawę ze zdjęciami hokeistów, a na środku postawili puchar za zdobycie mistrzostwa świata... jak jest czym się chwalić to nie ma co się szczypać ;)

                Start/Meta biegu zostało umiejscowione w samym sercu Pragi na placu Jana Palacha pod audytorium muzycznym Rudolfinum. Dookoła same zabytkowe budowle i piękny widok na ten najważniejszy, czyli Most Karola. Na placu zbudowano niewielkie miasteczko biegowe, a dalej wzdłuż rzeki Wełtawy była zamknięta strefa tylko dla zawodników. W strefie wszystko jak należy. Dość spore szatnie/namioty, chociaż przy takiej liczbie ludzi i tak było trudno o miejsce. Dalej masaże, tojtoje i depzozyty, tu ciekawostka, bagaże zostawiało się w „okienku” na podstawie dwóch ostatnich cyfr numeru startowego. Jednak największym hitem okazała się strefa dumnie nazwana przez orgów jako SHOWERS. No więc w skład „showers” wchodziły dwie wanny po dziesięć kranów w każdej, trochę skromnie jak na ponad 10 tysięcy spoconych ludzi... dość powiedzieć, że mijałem to miejsce kilka razy zanim skumałem, że ta wanienka to prysznic :) Strefy startowe czytelnie oznaczone, więc z dojściem na swoje miejsce nie było problemu.

                Rano było chłodno, więc w strefie dla zawodników położonej w cieniu i przy momentami wiejącym wietrze było bardzo nieprzyjemnie. Wokół ludzie w czapkach, kurtkach pozapinani pod szyję. Oczywiście ja nie zabrałem nawet bluzy, więc spodziewałem się, że na trasie zamarznę. Do ostatniej chwili czekałem z przebraniem, potem drobna rozgrzewka, bo zamknięta strefa ma to do siebie, że jest zamknięta i straszny tam tłok. Wychodzę na start, po drugiej stronie budynku, a tu... lipiec. Ciepło, słońce świeci, jak przed chwilą martwiłem się, że nie mam czapki tak teraz zmartwieniem było brak czapki z daszkiem ;). W tym słońcu trzeba było biec tak z 3/4 drogi, a potem znów zrobiło się zimniej. Mógłbym tu wkleić zdjęcie opalenizny, której się dorobiłem. Trasa biegła wzdłuż Wełtawy z jednego końca miasta na drugi. Profil raczej płaski, za to sporo kostki brukowej i torów tramwajowych, co raczej nie pomaga.

                W tym miejscu należy niestety przejść do sportowej części tej wycieczki. Od początku biegło się ciężko, zacząłem wolniej z nadzieją, że później się rozkręcę... ale się nie rozkręciłem. Po 10km tempo całkiem siadło i zostało truchtanie ze zwiedzaniem. Na mecie 01:20:55 i trzeba to wziąć na siebie.

                W biegu wzięło udział ok. 10 tysięcy biegaczy. Turystycznie na pewno impreza udana, o urodzie czeskiej stolicy nie ma co się rozpisywać, kto był ten wie, a kto nie był ten niech nadrabia. Sportowo pod kreską, ale całe szczęście, że ze mnie żaden sportowiec :)

 

Results:    
MEN:    
1. WANJIRU DANIEL KINYUA 00:59:51
2. MURGOR WILFRED KIPKOSGEI

00:59:57

3. KOMON LEONARD PATRICK

00:59:57

WOMEN:    
1. DEGEFA WORKNESH
01:07:14
2. MELESE YEBRGUAL 01:08:21
3. NUKURI DIANE

01:09:33

 

Relacja: Michał Kuńczak

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net
How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog